Zanim usłyszycie szmer kart, posłuchajcie, co mają do powiedzenia stare mury nad Bzurą.
Koło młyńskie
Spójrzcie, co zostało z dawnego młyna
Młyn nad Bzurą pracował, dopóki opłacało się mleć zboże końmi i wozami przywożone z okolicznych wsi.
Kiedy młyny przemysłowe przejęły cały ruch, koło stanęło, a Wacław Wrzosek, ostatni tutejszy młynarz, przez kilka lat sam pilnował pustej hali, nie mając serca jej sprzedać.
W końcu urządził w niej to, co lubił najbardziej poza mieleniem – wieczory przy kartach dla sąsiadów i znajomych z całej okolicy.
Młynarz
Wacław Wrzosek, ostatni gospodarz koła młyńskiego
Puste lata
hala stała zamknięta, zanim ktokolwiek usiadł do gry
Dziś
pięć stołów zamiast żaren
W skrócie
Trzy rzeczy, które warto wiedzieć o domu
Rozdający pracują tu od lat i znają zasady każdej z granych gier na pamięć.
Nowi goście dostają krótkie wytłumaczenie zasad, zanim usiądą do pierwszej partii.
Stolik warto zarezerwować telefonicznie, zwłaszcza na piątek i sobotę.
Zanim wejdziecie, potwierdźcie wiek
Dom Wrzosano przyjmuje wyłącznie osoby pełnoletnie. Potwierdźcie, że macie ukończone 18 lat, żeby zobaczyć stronę.